wewnętrzne dziecko w środku pracy

rozwój i kreatywność

autor: Magda

wewnętrzne dziecko
w środku dnia pracy

Twoje wewnętrzne dziecko nie chce wiele — tylko odrobinę luzu, zgodę na niedoskonałość i śmiech, który wcale nie musi być na miejscu.

Kiedy ostatni raz śmiałeś się tak szczerze, że bolał Cię brzuch?

Albo spontanicznie tańczyłaś bez powodu, nie przejmując się tym, jak to wygląda?

Jeśli musisz się chwilę zastanowić, to znak, że Twoje wewnętrzne dziecko siedzi cicho w kącie i tęskni za uwagą. Jakie wewnętrzne dziecko? O co chodzi? Wewnętrzne dziecko, to ta część nas, która pragnie się bawić, doświadczać, być spontaniczna, radosna i... kreatywna.

W dorosłym świecie często wkładamy zbroję: odpowiedzialności, obowiązków, racjonalności. Pracujemy, planujemy, analizujemy. I nie ma w tym nic złego, w końcu te cechy pozwalają nam budować życie, karierę, relacje. Ale gdy odcinamy się całkowicie od spontaniczności i zabawy, zaczynamy przypominać maszyny na autopilocie. A życie traci swoje kolory.

Wewnętrzne dziecko to nie infantylność

Wbrew pozorom, zadbanie o swoje wewnętrzne dziecko nie oznacza bycia niedojrzałym. Wręcz przeciwnie, to akt głębokiej dojrzałości. To przyznanie się do tego, że potrzebujemy luzu, radości i wolności. Że praca nie musi być zawsze śmiertelnie poważna, a w życiu zawodowym jest miejsce na autentyczność, twórczość, uśmiech.

Gdy pozwalasz sobie na bycie spontanicznym, odzyskujesz dostęp do kreatywności. W zabawie puszcza kontrola, napięcie się rozluźnia, a umysł zaczyna działać nieszablonowo. To wtedy wpadasz na najlepsze pomysły, rozwiązania przychodzą „same”, a konflikty znikają, bo pojawia się lekkość.

Jak odnaleźć wewnętrzne dziecko w środku dnia pracy?

Nie musisz zakładać kostiumu jednorożca ani skakać po biurku (choć, jeśli masz na to ochotę, droga wolna!). Czasem wystarczy krótka przerwa na śmiech, szczera rozmowa bez filtra, spacer bez celu, muzyka, która poruszy coś w środku. Może zamiast kolejnego statusu, wspólna kawa, bez agendy?

Albo jedno z najważniejszych pytań, jakie możesz sobie zadać w ciągu dnia: „Na co mam teraz ochotę?” Nie: „Co powinienem zrobić?”, tylko: „Czego teraz potrzebuję jako JA?”. To pytanie jest zaproszeniem Twojego wewnętrznego dziecka do działania 😉

Dlaczego to takie ważne?

Bo gdy tłumimy spontaniczność, dusimy też energię życia. Pojawia się wypalenie, frustracja, a świat traci kolory. Natomiast ludzie, którzy mają kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem, są bardziej autentyczni, żywotni, lżejsi w byciu. I to widać – również w pracy 😉

Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko, bo ono nie chce wiele, tylko odrobinę luzu, zgodę na niedoskonałość i śmiech, który wcale nie musi być na miejscu!

Ten temat pojawia się także w naszej pracy warsztatowej.

Jeśli chcesz odnaleźć więcej luzu, spontaniczności i kreatywności w swoim życiu i pracy, możesz zobaczyć nasz warsztat „O tym, co nadal w nas czeka”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *